Wyprawa na Turbacz zimą

Fundacja Aktywnych Niepełnosprownych na wyprawie Na Turbacz

Wyprawa na Turbacz zimą

Jeszcze trochę zimy…

„Kulawa Stopa” na Turbaczu 17.02. 2019r.

Długo zastanawiałem się nad publikacją porażki, natomiast uważam że trzeba walczyć i po każdym upadku stawać się mocniejszym. Świat, życie, nie jest tylko usłany sukcesami. Zresztą sami oceńcie…

Rok 2018 chciałem zakończyć równie spektakularnie jak go zacząłem, czyli wdrapać się do schroniska w Dolinie Kościeliskiej zimą. Niestety w grudniu nie udało się ze względu na trudne warunki atmosferyczne. Plan został przeniesiony na styczeń. W tym miesiącu również nie zrealizowałem zamierzonego celu, mimo iż dojechałem o 1,5 km dalej. Turbacz, to  cel który  od zeszłego roku w ramach działalności fundacji ciągle „dzwonił” mi za uszami.

Szlak na Turbacz od strony Nowego Targu ma 7 km.  Niby niewiele, ale w górach dla kulawego to jak maraton. Po zdobytym doświadczeniu nadszedł czas 17.02. 2019r na kolejną próbę zdobycia najwyższego wzniesienia w Gorcach. Pierwszy kilometr napawa optymizmem, idzie gładko bez problemów. Jestem pełen euforii, a łzy same cisną się do oczu, że w końcu się uda. Po kilkunastu minutach szlak zamienia się   w sypki i grząski śnieg, zakopuje się. Wraz z towarzyszem podróży zaczynamy walkę.

Po godzinie coraz częściej pojawia się myśl o powrocie na dół i obraniu celu na alternatywny inny szlak. Zapasu czasu mamy sporo, gdyż z Krakowa wyjechaliśmy o 5 rano zaliczając piękny wschód słońca widziany z Nowego Targu w czasie jazdy autem. Debatując nad kolejnym krokiem, dostrzegamy, że z Turbacza zjeżdża quad którym  kieruje nim jak się okazuje  przesympatyczny Kuba z #Wintercamp. Pyta czy pomóc? odpowiedź jest szybka-TAK. Pada pytanie: masz linke? -Coś się znajdzie. I tak kilka metrów holuje nas  do miejsca, aż śnieg będzie przyzwoity. Znów optymizm i walka o kolejne metry. Ponownie pojawia się Kuba, który tym razem jedzie w górę . A w mojej głowie właśnie rodzi się myśl, że niestety przy tym sprzęcie który posiadam, nie da sie zimą wdrapać na szczyt…Chęć podziwiania Tatr ze szczytu Turbacza jest jednak  tak wielka, że zgadzam się na holowanie pod schronisko. Miejscami szlak jest bardzo trudny .Co kilkaset metrów napotykamy na bagno śniegowe. I tak po 40min. docieramy na miejsce.

Uświadamiam sobie w tym momencie  po raz kolejny że, życie osoby na wózku jest obarczone ograniczeniami. Nie może w pełni korzystać z dóbr otaczającego świata. Ale wiem też, że technologia rozwija się. Pojawiają się nowe możliwości. Stąd kolejny  apel o pomoc w zbieraniu funduszy na sprzęt, który pomaga w rehabilitacji psychicznej, fizycznej oraz społecznej osób niepełnosprawnych. Ale czy Wy potraficie zrozumieć jak to jest ważne? Czy potraficie objąć umysłem, że w 1 sekundzie życie wielu osób zmienia sie diametralnie i z miejsca zostają one wykluczone ze społeczeństwa? Mimo tego ja się nie poddaje. Marze o tym, aby w końcu uzbierać pieniądze  na sprzęt i zabierać inne niepełnosprawne osoby, na łono przyrody i mogły walczyć. Tym samym polepszać ich stan fizyczny i psychiczny. Tak jak mnie poprawiło się samopoczucie, ponieważ widoki z Turbacza były przepiękne. Patrzyłem i patrzyłem. Co prawda nie mogę powiedzieć, że zdobyłem szczyt, ale że byłem na Turbaczu. Sami oceńcie zdjęcia z grudnia, stycznia i lutego.

⇒Napomknę tylko,że po Turbaczu pojechałem prześwietlić kolejne termy pod kątem kulawych, ale to temat na kolejny post… ;-)

Na koniec jestem Wam winie jeszcze kilka formalności natury technicznej. Niestety na początku szlaku nie było dostępnego WC. W schronisku WC na  -1 piętrze-brak dostosowania dla wózkowiczów. Wejście? Powiedzmy że płaskie, ale restauracja na piętrze…

I ostatnia już myśl… Wracam tam na pewno po roztopach, aby podjąć  kolejną próbę…

#Wintercamp,#fundacjafan#turbacz#gorce#beskidy

Udostępnij wpis