Wyprawa na Rusinową Polane

Wyprawa fundacji fan na Rusinową Polane

Wyprawa na Rusinową Polane

Wyprawa „Kulawej stopy” na Rusinową Polanę 15.10.2018

Październikowa aura sprzyja pieszym  wędrówkom, więc i my postanowiliśmy skorzystać  z pięknej jesiennej pogody . Cała wyprawa stała pod znakiem zapytania, bo wcześniej przytrafił nam się mały wypadek na „skuterze” w wyniku którego potłukłem sobie bark, żebra, łokieć i doznałem urazu nadgarstka, który mocno utrudniał mi codzienne funkcjonowanie.  Kiedy znów nastała piękna, jesienna pogoda z rozpaczą w oczach czekaliśmy, aż nadgarstek w końcu się zregeneruje i pozwoli wrócić na szlak.

Dzień przed planowanym wyjazdem pojawiło się światełko w tunelu. Zastanawiamy się: jechać? Nie jechać? Następnego dnia decydujemy, że jednak wyjeżdżamy.

Rano wsiadamy do zapakowanego już wcześniej auta i zmierzamy ku przygodzie.

Parkujemy na parkingu przy drodze nr 960 pomiędzy rondem a Łysą Polaną. Na parkingu jest wprawdzie dostosowany toi toi,  ale jego usytuowanie sprawia, że jest niedostępny dla ON. Na parkingu jest jedno miejsce dla ON które jest darmowe. Natomiast zostawienie auta po za tym miejscem kosztuje 25 zł. Wsiadam na handbike’a  i pędzę w nieznane. Pierwsze trzysta metrów wymaga sporego wysiłku  i sprawności taktycznej. Najważniejsze, żeby pod żadnym pozorem nie zatrzymywać się podczas podjazdu, gdyż szlak jest  szutrowy, o sporym nachyleniu, przeplatany szerokimi odwodnionymi korytami. Zatrzymanie się skutkuje natychmiastową utratą przyczepności – w efekcie zamiast jechać – stoimy.  Po pokonaniu  sporego przewyższenia w końcu śmiało można delektować się pięknem przyrody , niedostępnym dla wózkowiczów. Jest jak w bajce, co kawałek trafiamy na coś, co nas zachwyca – zatrzymujemy się na chwilę, żeby się do woli nacieszyć.  Po około 40 minutach docieramy do celu. Tam czeka nas ostatnia część wspinaczki po Polanie, która wygląda trochę tak, jakby została przeorana  meteorytami. Teraz możemy w końcu napawać się przepięknym widokiem na Tatry Wysokie. Po krótkim odpoczynku i kontemplacji nadchodzi czas powrotu i przypuszczenia ataku na Kalatówki.

Ps. Pozdrawiamy Panią która na pół polany krzyczała „to jest rower dla leniwych”

Udostępnij wpis