Wyprawa do Doliny Kościeliskiej zimą
Zimowa wyprawa do Doliny Kościeliskiej 13. 01. 2018r.
Pobudka o czwartej rano – prysznic, śniadanie, wskakujemy w ciepłe ciuchy na cebulkę. Wyczytaliśmy, ze Dolina Kościeliska jest dostępna dla osób z niepełnosprawnościami, więc postanawiamy sprawdzić na własnej skórze. Przygotowania rozpoczęliśmy już w zeszłym roku, żeby być w pełni gotowości na zimę. Do doliny docieramy około godziny dziewiątej – z Krakowa mamy 115 km z małym hakiem.
Szybkie drugie śniadanie, aby mieć energię przed sześciokilometrową „wspinaczką”. Jest -4 °C na termometrze, parking płatny tylko gotówką, podobnie jak bilet wstępu. Pierwszy kilometr idzie (albo raczej jedzie) nam całkiem sprawnie. Kocie łby pokryte są lodem i przyprószone śniegiem?? (trochę trzepie i spowalnia). Trasę przewidzianą dla chodziaka na dwadzieścia minut robię w czterdzieści??, więc postanawiam obliczyć, ile zostało. Nic głupszego. Z każdym kilometrem ręce coraz bardziej puchną, przed każdym nagłym przewyższeniem zbieram siły, żeby delikatnie i spokojnie wjechać pod górkę po lodzie i śniegu??????. Mimo to czasem zimowe koła ślizgają się. Towarzysze wyprawy, którzy są ze mną co chwilę pytają, czy mnie podepchać. Ja ciągle krzyczę, że nie, że chcę sam??. Jest trudno, bo zmęczenie ogromne. Najgorszy okazuje się ostatni kilometr??. Przewyższenia stają się coraz dłuższe i bardziej strome. Trzeba naprawdę płynnie podjeżdżać pod górę. Są takie momenty, że koła stają w miejscu na lodzie i chcąc nie chcąc muszę korzystać ze wsparcia. Po trzech godzinach i czterdziestu minutach docieramy pod schronisko. Jest wielką radość, przytłumiona potężnym zmęczeniem, że udało się mimo dla mnie ciężkich warunków dotrzeć do celu. Tu, dokąd chodziak dociera spacerkiem w godzinę i czterdzieści minut. Czy było warto włożyć tyle wysiłku? Oj było! Po drodze można podziwiać przepiękne widoki w zimowej aurze.
→W kwestiach praktycznych: na początku szlaku i w połowie drogi do schroniska na Hali Ornak znajdują się dostosowane Toitoie?, natomiast ten w dolinie był nieczynny??. Zimą do schroniska prowadził 35 cm „schodek” Obiadu w schronisku nie polecamy?? (choć wiemy, że alternatyw w okolicy nie ma): placki smakowały, jakby smażono je na starym oleju, a chleb do fasolki był nieświeży.
→Ocena trasy: w skali trudności dla tetraplegika w punktacji rugbowej 2,5 daję 8, a ostatni kilometr ze względu na zimową porę oceniam na 10.













